Patrycja piekutowska wikipedia

Jego pierwsze, jeszcze nieśmiałe próby zdobycia popularności przypadają na lata 1913—14. Niezdecydowany: czy być aktorem, czy też — zgodnie z ówczesną modą — stać się artystą uniwersalnym, ozdobą salonów i przywódcą piotrogrodzkiej cyganerii, młody Wertyński pisywał wiersze i opowiadania, publikował w prasie kijowskiej, wreszcie zaczął występować z recitalami piosenek, które w większości tworzył samodzielnie. Zdobywał coraz większą popularność, zdumiewając publiczność dojrzałością i oryginalnością swoich interpretacji, wzruszając tematyką piosenek. Na scenie debiutował w 1913 r., w rodzinnym Kijowie. Występował i podczas wojny, wcielony do oddziału sanitarnego: miast żołnierzem — był tam, jak to sobie wymarzył, „artystą”, po raz pierwszy przeobrażając się w Pierrota. W 1915 r. występował w kijowskim Teatrze Miniatur. „Był wspomina Tadeusz Lubelski w arcyudanym eseju Biedny maestro w miesięczniku „Literatura” — mistrzem modulacji, pauz, nagłego zawieszania głosu. Potrafił być — na przestrzeni paru taktów jednej zwrotki — leniwy i senny, po chwili pełen temperamentu, za sekundę sarkastyczny, w końcu kapryśny i obrażony. Cała ta, obfitująca w zaskoczenia, obmyślana do najdrobniejszego szczegółu, wokalno-plastyczno-mimiczna partytura każdej piosenki była wyrafinowana aż do maniery, a równocześnie jakby naturalna”. Wertyński komponował, pisał i wykonywał tzw. arietki, czyli specyficzny rodzaj piosenek charakterystycznych, w których opisywał ciężką dolę „dziewcząt, które zboczyły z prostej ścieżki przyzwoitego życia”, kreślił „smutek wielkomiejskich przedmieść”, wyczarowywał postaci nierealne, a przecież żywe, z krwi i kości: liliowy murzynek, papuga gadająca po francusku, rozkoszny jacht u wybrzeży San Francisco — to właśnie bohaterowie jego piosenek. U Wertyńskiego genre francuskich teatrzyków mieszał się z purnonsensowym językiem śpiewanych felietonów, poezja przeplatała się z dziennikarstwem. Jeśli dodamy do tego postać samego artysty — przystojnego, eleganckiego mężyczyzny przyodzianego w strój Pierrota, z twarzą powleczoną białą szminką — nie zdziwi entuzjazm, jaki towarzyszył mu w całej Rosji radzieckiej, a później za granicą.

Cześć, mam na imię Karina i chciałabym na tym blogu poruszać tematykę sztuki. Malarstwo, fotografia, rysunek, to wszystko jest cudowne i bardzo ambitne! Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj na dłużej 😉